Na co zrzucić odpowiedzialność?
3 najlepsze KOZŁY OFIARNE

 

Witaj, moja droga, nie chcę się nad Tobą pastwić i zadawać trudnych pytań, ale trzeba jeszcze troszkę pogrzebać, by sprawdzić czy fundamenty, na których chcesz stawiać swoje imperium (zapraszam do 1 wpisu) są solidne. To będzie troszkę jak zabawa w stomatologa, trzeba dotknąć tam, gdzie boli, by sprawdzić, co tam się dzieje i zaaplikować odpowiednie środki. 😉

GOTOWA?
A teraz zupełnie poważnie, odpowiedz sobie na 3 pytania:
• Kto w Twoim życiu podejmuje decyzje?
• Czy to, jak żyjesz jest Twoim wyborem?
• Czyim życiem żyjesz?

3 najlepsze kozły ofiarne

1. Inny człowiek przyczyną całego zła

Niektóre osoby nałogowo potrzebują innych ludzi, na których mogłyby wylać ścieki z żalami i obwinić ich za nieudane życie.
Pierwszymi ochotnikami są rodzice, którzy to często rzeczywiście nie są idealnymi stworzeniami- ale kto z nas jest? Często przypisuje się im zepsucie dzieciństwa, marne szanse na rozwój i problemy ze startem w dorosłość. Ten ostatni zarzut zazwyczaj wiąże się z nieokazywaniem wystarczającego wsparcia finansowego. Niestety, zdaje się, że niektóre osoby, że wychodzą z założenia, że skoro rodzice zrąbali im start w życie, to na złość im nie ułożą sobie życia dobrze, tylko pokażą jak cierpią, jak jest źle… dalej zwalając winę na rodziców. Jest to szalenie samolubne podejście, nic dobrego do życia ono nie wnosi, a koncentruje się na umartwianiu się przeszłością.
Kobietki, część z nas preferuje ogromną porcję odpowiedzialności za obecny los zrzucać na partnera/ partnerkę:

„A gdyby on był zaradniejszy”,
„gdyby lepiej zarabiał”,
„gdyby miał znajomości, to…”,
„gdyby znał języki, to ….”,
„gdyby miał lepsze wykształcenie, to…”

Ostatnimi osobami, na które często zrzuca się część odpowiedzialności, są niestety dzieci. Tak, własne dzieci. Pozwolę sobie nie przytaczać przykładów, w których to potomstwo jest winne marnemu poziomowi finansów w domu, czy są pożeraczami czasu i energii. Moim zdaniem, są to argumenty poniżej pasa, jednakże wielokrotnie się z nimi spotkałam podczas mojej pracy. Z tej przyczyny chciałam o nich wyłącznie nadmienić.

 

Ludzie są taki dziwnymi stworzeniami,
że w pierwszej kolejności dopatrują się winy w kimś innym,
czymś innym – nigdy w sobie.


Zazwyczaj jeśli występuje problem z relacjami z daną osobą, to automatycznie jej przypisana jest cała wina.
To w niej tkwi problem. To ona ma problem.
Błędnym przekonaniem jest również oczekiwanie, iż to TA osoba się zmieni. Niewykluczone, że ona oczekuje tego samego od Ciebie. Powstaje więc błędne koło zrzucania odpowiedzialności.

2. Wina sytuacji 

Jeśli nie są winni ludzie, to często obrywa się sytuacji społecznej, losowi bądź przeszłości. Spora część kobiet wychodzi z błędnego założenia, że jak się stanie XYZ to będzie cudownie, to będzie szczęśliwa, to będzie wolna. Przykładowo:
jak schudnę 10 kg to będę najszczęśliwsza na świecie”
„gdyby stało się …, to bym mogła…”
„gdybym miała więcej pieniędzy, to…”
„gdybym urodziła się w bogatej rodzinie, to…”

Jednak jest to bezsensowne babranie się w gdybanie.
W chwili obecnej nie masz wpływu na przeszłość.
A uzależnianie samopoczucia od zaistnienia danej sytuacji jest szalenie złudne.
(Zresztą, Ty o tym wszystkim doskonale wiesz…)
Czy naprawdę to, że schudniesz te 10 kg warunkuje to, czy masz szczęśliwą rodzinę, czy czujesz się piękna?
Gwarantuję, że to tylko pozór, przyczyna leży o wiele głębiej.
Ale im dalej w las, tym ciemniej i czasem po prostu boimy się tam zaglądać, więc znajdujemy bezpieczniejszego kozła ofiarnego….

3. Zrzucanie winy na geny/ przyzwyczajenia (?)

To jest najzabawniejsza moim zdaniem argumentacja. Uśmiech sam ciśnie się na usta…
„To nie moja wina, taka już jestem.”
„Charakteru się nie zmieni.”
„No nie uda mi się! Zazwyczaj, że mi się nie udaje.”
„Tak ukształtowało mnie życie.”
„Wychowała mnie ulica, tak już mam.”
„To wina genów.”
„Moja babka tak miała, moja matka tak miała i ja też tak mam.”

Błędne przekonania:
Do innych błędnych przekonań należy również myślenie, że potrzebujesz kogoś kto Cie zmieni. Może część z was czeka na idealnego partnera- księcia na różowym jednorożcu (żeby jeszcze nadać koloru sytuacji). 
Kobiety świadome potrzebnych zmian, aczkolwiek wstrzymujące się z działaniem nieświadomie czekają, aż znajdzie się osoba, która poprowadzi, pomoże, wyjaśni. Nie ma w tym nic złego, o ile masz świadomość, że MENTOR/ trener/ psycholog (w zależności od Twoich potrzeb) sam Cię znajdzie.

NIKT
nie zapuka do Twoich drzwi pytając,
czy nie chcesz skorzystać z jego usług.


Niektóre kobiety żyją z przekonaniem, że jak pozna się tego KOGOŚ, to wszystko się ułoży. Trzeba zdać sobie sprawę, że jest to dość egoistyczne i samolubne podejście.
Dlaczego?

Dlatego, że ten KTOŚ jest Ci potrzebny właśnie po to, by zrzucić na niego balast odpowiedzialności za TWOJĄ ZMIANĘ. Pewnie część z Was się teraz oburzy, jednak po dłuższym namyśle przyznacie mi rację. Nie szukaj więc kolejnego kozła.


Możesz mieć kogoś,
kto Ci pomoże, oświeci drogę,
pomoże znaleźć zagubioną motywację.

ale nie oczekuj, że odwali za Ciebie całą robotę!

 

Poza tym, to też może być pewnego rodzaju grząski teren, jeżeli każda Twoja decyzja będzie warunkowana zdaniem tej osoby. Nie uzależniaj się dobrowolnie od jakiejkolwiek osoby! Możesz ją wysłuchać, zainspirować się, ale nie rób z nikogo BOŻKA, który jest nieomylny. Nie oddawaj mu swojej mocy kontroli i odpowiedzialności.

Złota recepta
Czary-mary, hokus- pokus….bum!
Złota recepta- a raczej jej brak 😉

Niestety praca nad sobą, nad realizacją swojego celu, czy nad wdrożeniem danego projektu to nie magia. To praca, w czystej swojej postaci. Jest ona związana z konsekwencją, regularnością działań i koncentracją na wyznaczonym celu. W ramach tej konsekwencji znajduje się takie pojęcie jak:
PRZEJĘCIE ODPOWIEDZIALNOŚCI za WŁASNE decyzje, wybory, za drogę którą TY podążasz, a w długofalowej perspektywie za SWOJE życie.

Wszystko w Twoim życiu może się zmienić, jeżeli TY naprawdę będziesz tego chciała.
Ty- prawdziwa ty i to musi wypływać z Twoich wewnętrznych potrzeb, nie z przymusu czy za namową innych osób. Tak to nie działa. Zmiana jest możliwa, jeżeli będziesz ją wdrażała jak nowy nawyk (o sile nawyku już niebawem na blogu). 

Wszystkiego możesz dokonać,
jeśli tylko przejmiesz odpowiedzialność za swoje życie.
Kinga

 

Zapraszam Cię również na Fanpage ProWoman!

Kategorie: Rozwój osobisty

Kinga

Kinga

Nazywam się Kinga, jestem niepokorną pasjonatką życia. Moim mottem jest stwierdzenie, że nic w życiu nie dzieje się bez przyczyny. Zgodnie z tym uczę kobiety, że nawet jeśli los zsyła same cytryny, to nie warto gorzknieć pod ich wpływem- tylko zrobić lemoniadę... i sprzedać ją innym. Jeśli szukasz więcej informacji, zapraszam do strony O MNIE.

14
Dodając komentarz zgadzasz się z polityką prywatności ProWoman

avatar
13 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
14 Comment authors
EwelinaPomysłowaMagdaSamuelaAnna Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Kinga Ł
Gość

Myślę sobie, że boimy się pracy nad sobą, bo wtedy musimy dostrzec wszystkie swoje wady w łatwiej zwalać na kogoś innego, prościej…

Ewelina
Gość

Zgadzam się z Kingą. Szukamy wymówek, kiedy nie chcemy pracować nad sobą. Jest to trudne, jestem tego przykładem. Ale warto 🙂

Łukasz
Gość

Ciekawy artykuł. Zgadzam się. A jednak najtrudniej jest wziąć winę na swoje barki… 😉

Maja
Gość

Wymówki, wymówki i jeszcze raz wymówki. Zgadzam się w pełni z tym tekstem, a zwłaszcza z tym, że boimy się odpowiedzialności za swoje decyzje.

Beata Redzimska
Gość

A dopiero kiedy bierzemy odpowiedzialnosc za swoje zycie – dojrzewamy. I chyba dopiero od tego momentu pewne rzeczy staja sie mozliwe.

Panimanager
Gość

Wyznaję podobną zasadę jak Ty – nic nie dzieje się bez przyczyny! 😄 wracając do artykułu jestem właśnie na etapie zmian w moim życiu i wiem, że muszę dać radę! Doskonalenie się każdego dnia jest moim celem i wiem, że nie mogę odpuszczać.

Olga
Gość

Ja przede wszystkim staram się nie dopuścić do porażek, a jeżeli już coś się zdarzy wiem, że to tylko moja wina

Monika
Gość
Monika

Na szczęście mam wpojone od dziecka poczucie odpowiedzialności i zamiast szukać wymówek potrafię przyznać się do błędu i przeprosić. Czy też coś naprawić.

Aneta
Gość

Ja uważam że porażka może też nas wzmocnić ale tylko wtedy kiedy jesteśmy świadomi co zrobiliśmy źle a nie kiedy zwalimy ją na kogoś innego

Magda
Gość

To tylko 3 zwyczajne pytanie, a jednak dają wiele do myślenia!

Anna
Gość

Ja w ostatnim roku świadomie zmieniłam swoje życie o 180st. I wiem, że jeśli coś pójdzie nie tak, będzie to tylko moja wina. Czas pokaże. Ciekawy artykuł i chyba warto czasem zajrzeć w głąb siebie i zrobić małe rozeznanie. Pozdrawiam!

Samuela
Gość
Samuela

Życie uczy nas,że zrzucając winę na kogoś nie musimy być odpowiedzialni za nasze życie. Ludzie przestają się rozwijać i kierować swoimi marzeniami i pasjami

Magda
Gość
Magda

I niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie zrzucił „czegoś” przynajmniej raz w życiu na złą pogodę 🙂

Pomysłowa
Gość

Zrzucanie odpowiedzialności najlepsze 🙂 A tymczasem wystarczyłoby ograniczyć się do świadomości, jaki bagaż dźwigamy i nad czym należy popracować, a potem… po prostu nad tym popracować 🙂 Obwinianie nic nam nie da, w przeciwieństwie do takiej zdrowej świadomości, co poszło nie tak, zapewne po części lub czasem w dużej części przez tych innych.

Z jakiej rodziny byśmy nie pochodzili i co by się w naszym życiu nie działo, od pewnego momentu swoją historię piszemy już sami, i możemy stworzyć gniota „z ich winy” albo bestseller dzięki własnym staraniom 🙂